Nasz manifest

50-60 godzin. Zgodnie z logiką systemu ECTS tyle czasu przeciętnie na studiowanie w tygodniu powinna poświęcać osoba studiująca. To więcej niż ustawowy wymiar pełnego zatrudnienia, a pamiętajmy, że ponad połowa studiujących musi pracować zarobkowo, aby utrzymać się na studiach. Dzielenie swojego czasu, energii i uwagi między studia i pracę negatywnie wpływa na całość procesu kształcenia. Liczne przemiany szkolnictwa wyższego sprowadziły studiowanie do zindywidualizowanego kolekcjonowania punktów, a tym samym osłabiły społeczność akademicką. Funkcjonowaniu wspólnoty nie pomaga brak przestrzeni wspólnych.

Obciążenie pracowników akademickich również znacznie przekracza ustawowe 40 godzin tygodniowo. „Obowiązek dydaktyczny” nie sprowadza się do godzin spędzanych ze studentami w sali: wymaga czasu na przygotowanie zajęć, sprawdzanie prac zaliczeniowych i egzaminacyjnych, na prowadzenie i recenzowanie prac dyplomowych, pracę z doktorantami itp. Jednocześnie pracownicy muszą pozyskiwać granty, prowadzić badania, publikować – i to właśnie osiągnięcia naukowe, a nie praca ze studentami ważą na ewaluacji ich pracy i na ich karierze. Do tego dochodzą rozrastające się „obowiązki organizacyjne” takie jak np. uczestniczenie w różnych organach kolegialnych. Podobnie jak studenci, pracownicy muszą dzielić czas i energię między konkurujące obowiązki.

W tej konkurencji kształcenie jest na słabszej pozycji: wkładana w nie praca jest niedowartościowana. Nie dostrzega się ani nie nagradza ogromu pracy, jakiej wymagają od studentów i pracowników angażujące, rozwijające zajęcia. Nie dostrzega się społecznych wartości płynących ze wspólnej pracy studentów i pracowników, ze wspólnego dążenia do prawdy i prowadzenia otwartego, partnerskiego dialogu. Tak rozumiane kształcenie leży w sercu uniwersytetu i stanowi o jego społecznej misji, kształtując „ludzi wzajemnie się rozumiejących i dla siebie wyrozumiałych, zdolnych do takiego współdziałania, w którym względy rzeczowe górują nad osobistymi, interes wspólny nad jednostkowym”. (Kazimierz Twardowski, O dostojeństwie Uniwersytetu)

Coraz trudniej jest studiować „na serio”, z pasją i radością, i coraz trudniej spełniać się w pracy ze studentami. Członkowie wspólnoty akademickiej czują się zniechęceni, osamotnieni i przeciążeni. Uniwersytet przestaje być dla nich domem – wspólnym dobrem i przedmiotem wspólnej troski.

Nasze stanowisko jest jasne: aby wzmocnić naukę i wspólnotę akademicką, kształcenie musi zostać dowartościowane.

Chcemy, żeby wszyscy – i pracownicy, i studenci – czerpali więcej ze studiowania.